Zmiany

11 październik 2009 PlayaSsOff Dodaj komentarz

Choć użytkownikiem Ubuntu jestem dopiero od ponad miesiąca miałem styczność z kilkoma wersjami – Intrygującą Iranką, Jurnym Jarząbkiem oraz Karmiczną Koalą. I różnica pomiędzy nimi jest kolosalna, może nie wizualnie, jednak czuć różnicę w szybkości oraz sprawności działania.

Jako pierwszego używałem wersji oznaczonej numerkiem 9.04. Instalacja przebiega sprawnie i bez problemów, po dwudziestu minutach miałem system gotowy do działania. Po ściągnięciu wszystkich aktualizacji i przekopiowaniu danych zasiadłem do konfiguracji. I co się okazało? Żaden odtwarzacz nie dał rady otworzyć najprostszego pliku .avi, po włączeniu Compiza robił się biały ekran, były problemy z instalacją Javy. Zacząłem szukać rozwiązań na forach, różnych how-to i tutorialkach – moja ciekawość doprowadziła do rozsypki systemu. Postawiłem go od nowa i postanowiłem znaleźć alternatywę.

Po ściągnięciu Ubunciaka 9.10 Bety przystąpiłem do instalacji na drugim dysku (który służy mi do różnorakim testów oraz jako backup danych). I się niezmiernie zdziwiłem. Instalacja się zawieszała na wyborze strefy czasowej, innym razem na partycjonowaniu dysków. Ale po kilku próbach zainstalowałem system, choć z góry wiedziałem, że z tą dystrybucją będą niemałe kłopoty. I moje przypuszczenia potwierdziły się dziesięć sekund po starcie systemu – za każdym razem po włączeniu komputera dochodziło do zawieszenia się i braku jakiejkolwiek możliwości działania. Płytka czym prędzej poleciała do kosza, zniechęcając mnie całkowicie do wersji prawidłowej.

Po nieciekawych przygodach z Ubuntu zainstalowałem jego pierwowzór – Debiana. I widać, że jestem na to jeszcze nieprzygotowany, ponieważ jakakolwiek paczka z połączeniem pppoe wywala mi błąd i odmawia instalacji. Może w wakacje uda mi się zebrać więcej chęci i sił do przeciwności losu, jednakże teraz wolę pozostać przy Ubuntu 8.10. Z ostatnią dozą nadziei sciągnąłem obraz i nagrałem, chcać dostać produkt, który będzie po prostu działał. I spełnił moje oczekiwania! Nie uświadczyłem żadnych problemów natury ogólnej, każdy film działa jak należy. W dodatku na Virtualboxie postawiłem XP z pakietem Office – działa jak złoto (no, wiadomo, że produkty pod okienka lubą się samoczynnie wywalać :)). Jestem zadowolony jak nigdy dotąd. Oczywiście to nie przeszkodzi poznawaniu innych dystrybucji (jestem w trakcie ściągania Linuxa Mint), a mam zamiar spróbować jeszcze kilku (PCLinuxOS, openSUSE oraz opisywany wyżej Debian).

Kategorie:blog Tagi: